Dziura ozonowa – zjawisko spadku stężenia ozonu (O3) w stratosferze atmosfery ziemskiej. Występuje głównie w obszarach podbiegunowych. Tworzenie się i rozpad O3 zachodzi pod wpływem światła, którego natężenie różni się dla danego obszaru w poszczególnych porach roku. Naturalna zawartość ozonu zmienia się z szerokością geograficzną[1], dlatego trudno jest podać uniwersalną wartość stężenia granicznego, które określa pojawienie się dziury ozonowej. W przypadku Antarktyki graniczna wartość stężenia O3 określająca naturalny stan ozonosfery i dziurę ozonową wynosi 220 DU[2][3]. Do 1979 nie notowano w tym rejonie niższych stężeń O3[3][4], a późniejsze spadki zawartości ozonu miały charakter antropogeniczny[5][6]. Powstawanie dziury zwykle wiązane jest z emisją freonów[5][6][7][8].
Działania podjęte w ramach zawartego w 1987 roku protokołu montrealskiego doprowadziły do znaczącego spadku produkcji substancji zubożających warstwę ozonową[9] i zatrzymania wzrostu zasięgu dziury ozonowej[5][10][11]. Dzięki temu, według prognoz ONZ, warstwa ozonowa może się całkowicie zregenerować do 2060 roku[12]. Dziura ozonowa a środowisko Ozon stratosferyczny pochłania część promieniowania ultrafioletowego docierającego do Ziemi ze Słońca. Niektóre rodzaje promieniowania ultrafioletowego są szkodliwe dla organizmów żywych, ponieważ mogą uszkadzać komórki (oparzenia) oraz materiał genetyczny komórek. U ludzi i zwierząt mogą wywoływać zmiany nowotworowe. Freony jako źródło powstawania dziury ozonowej Główny artykuł: Substancje zubożające warstwę ozonową. Ozon stratosferyczny powstaje w wyniku oddziaływania promieniowania ultrafioletowego pochodzącego ze Słońca na cząsteczki atmosferycznego tlenu. Powstały ozon zanika w reakcji katalitycznego rozpadu z atomami chloru, uwolnionymi po rozpadzie freonów. Problem pojawił się, gdy do powszechnego użycia wszedł związek CCl2F2, zwany freonem-12, oraz inne fluoropochodne metanu i etanu (w Polsce nazwane wspólnie freonami). Związki te wykorzystywane były w sprężarkach, urządzeniach chłodniczych i klimatyzacyjnych, do produkcji lakierów, a także w przemyśle kosmetycznym i medycynie (jako gaz nośny dla substancji aplikowanych w postaci sprayu)[5]. Cząsteczki freonów nie wchodzą w reakcję z innymi substancjami i nie rozpadają się w troposferze, mogą więc pozostawać w atmosferze w stanie niezmienionym przez ponad 100 lat[5][7][13]. Zainspirowani pracą Paula Crutzena z 1970[14], w 1974 Mario Molina i F. Sherwood Rowland opublikowali badania, z których wynikało, że gromadzenie się w atmosferze freonów może prowadzić, do niszczenia warstwy ozonowej[7]. Po przejściu do ozonosfery freony rozkładają się pod wpływem promieniowania ultrafioletowego na pierwiastki: węgiel, fluor i chlor. Swobodne jony chlorowe są katalizatorami rozkładu ozonu w zwykły tlen dwuatomowy[5][7][6]. Po tym jak w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych nad Antarktydą zaobserwowano spadki koncentracji ozonu do wcześniej nienotowanych poziomów[4], rozpoczęto intensywne badania tego zjawiska[6]. Kolejne badania potwierdziły, że przyczyną zanikania ozonu rzeczywiście jest rosnąca koncentracja freonów[5][6]. W 1986 i 1987 przeprowadzono pomiary na Antarktydzie i wskazano mechanizm ubywania ozonu stratosferycznego, związany z reakcją heterogeniczną, w której rolę katalizującą odgrywają polarne chmury stratosferyczne[6]. Za podstawowy wkład w zrozumienie chemii atmosfery i wyjaśnienie tajemnicy powstawania dziury ozonowej Susan Solomon otrzymała nagrodę Amerykańskiego Towarzystwa Meteorologicznego natomiast Crutzen, Molina i Rowland – nagrodę Nobla w dziedzinie chemii, w 1995[8][15]. Ostatnie wyniki analiz, opracowane na podstawie przeprowadzonych symulacji komputerowych klimatu w dwóch wariantach: bez emisji freonów oraz z masową emisją freonów do atmosfery rozpoczętą w latach 50., sugerują, że stężenie tych substancji miało i ma wpływ również na dwukrotne większe tempo wzrostu średniej temperatury w obszarach podbiegunowych w porównaniu z innymi rejonami kuli ziemskiej. Przełożyło się to bezpośrednio na tempo topnienia pokrywy lodowej, które w „modelu freonowym” postępuje o wiele szybciej. Związane ma to być fizycznymi własnościami freonów, które są gazami cieplarnianymi o efektywności wielokrotnie większej niż choćby dwutlenek węgla[16]. Działania społeczności międzynarodowej w celu przeciwdziałania dziurze ozonowej Osobny artykuł: protokół montrealski. W 1985 uchwalono Konwencję wiedeńską w sprawie ochrony warstwy ozonowej, zobowiązującą państwa sygnatariuszy do ograniczenia emisji gazów powodujących zubażanie warstwy ozonowej[potrzebny przypis]. W 1987 roku podpisano protokół montrealski, międzynarodowe porozumienie mające na celu przeciwdziałanie dziurze ozonowej. Porozumienie doprowadziło do wprowadzenia przez 196 krajów regulacji, które doprowadziły do redukcji emisji substancji zubożających warstwę ozonową. Emisje niektórych substancji przyczyniających się do wzrostu dziury ozonowej zostały zredukowane aż o 90%[17][18]. Historia pomiarów dziury ozonowej Ubytki ozonu nad Antarktydą mają charakter sezonowy. W czasie nocy polarnej duże obszary podbiegunowe znajdują się w półmroku albo są całkowicie nieoświetlone przez Słońce, dlatego wytwarzanie ozonu w tym obszarze ulega redukcji. Jednocześnie na powierzchni kropelek tworzących chmury stratosferyczne zachodzą reakcje, w których powstają aktywne jony ClO−, których obecność utrudnia powstawanie ozonu. Koniec nocy polarnej i pojawienie się promieniowania ultrafioletowego przynosi wzmożenie reakcji niszczenia freonów i uwalniania swobodnych jonów Cl−, których obecność powoduje niszczenie ozonu. W efekcie nałożenia się tych zjawisk, wczesną wiosną (wrzesień – październik) nad biegunem pojawia się obszar o zawartości ozonu poniżej 220 DU, czyli dziura ozonowa[3][5][6]. Obserwacje warstwy ozonowej nad biegunem południowym zostały wzmożone po tym, jak 1982 roku doktor Joe Farman z British Antarctic Survey, odkrył, że znaczna część pokrywy ozonowej nad biegunem zanikła[4]. Przez następne lata dziura ozonowa nad biegunem powiększała się tak, że w październiku 1987 roku ilość ozonu była tam o 50% mniejsza niż przed jej odkryciem. W roku 1994 zaobserwowano rekordowo małe zawartości ozonu (średnia w dniach 21.09-16.10 wyniosła zaledwie 92 dobsony). Największy zasięg dziura ozonowa osiągnęła w roku 2006 (w dniach 7.09-13.10 wynosił on średnio 27 mln km²)[19]. Nad biegunem północnym do obniżenia zawartości ozonu dochodzi również wiosną, ale półkuli północnej (marzec – kwiecień). Jak dotąd tylko raz doszło tu do spadku zawartości ozonu poniżej 220 DU. Miało to miejsce w marcu 2011, po wyjątkowo długim okresie niskich temperatur w stratosferze i powstaniu w niej silnego wiru, w którym gromadziły się cząsteczki zanieczyszczeń[5][20]. W związku z wdrożeniem postanowień protokołu montrealskiego światowa produkcja substancji niszczących ozon spadła niemal do zera[9][17]. Mniej więcej od roku 2005 obserwuje się powolny wzrostowy trend zawartości ozonu w stratosferze nad biegunem południowym i spadek zasięgu dziury ozonowej (przy dużych wahaniach z roku na rok)[5][10][11]. Według prognoz ONZ, warstwa ozonowa może się całkowicie zregenerować do 2060 roku[12][21]. Odbudowa warstwy ozonowej może zostać opóźniona, jeśli pojawią się nowe emisje substancji niszczących ozon. W latach 2018–2019 opublikowano wyniki pomiarów wskazujące, że substancja CFC-11 jest ponownie lub w dalszym ciągu wykorzystywana w Chinach[22][23]. Władze chińskie zadeklarowały, że problem ten zostanie jednak rozwiązany[24]. Dziura ozonowa i kosmiczne katastrofy Symulacje astrofizyczne sugerują, że warstwa ozonowa mogłaby zostać zniszczona przez bliski Ziemi rozbłysk promieniowania gamma związany ze „śmiercią” gwiazdy. Źródło tego zjawiska nie jest do końca znane, ale prawdopodobieństwo wystąpienia takiej katastrofy w ciągu najbliższego stulecia jest znikome. Skutkiem oddziaływania na atmosferę promieni gamma zgodnie z symulacjami w zamkniętym obecnie instytucie fizyki pod Genewą w Szwajcarii miałoby być wytworzenie ogromnych ilości tlenków azotu, które weszłyby w reakcję z ozonem doprowadzając do jego rozpadu. Dziura ozonowa ogarnęłaby całą planetę na wiele miesięcy. Istnieje też hipoteza, według której tak zwane wymieranie permskie spowodowane było przez mutacje o zasięgu globalnym wynikające z długotrwałego narażenia na silne promieniowanie UV-B, będące konsekwencją zniszczenia warstwy ozonowej przez gazy zawierające chlor, brom i kwas siarkowy, pochodzące ze wzmożonej aktywności wulkanicznej lub źródeł hydrotermalnych[25]. Ziemia śnieżka |
Czy te szalone inwestycje na zmniejszenie dziury ozonowej zostały rozkradzione?
Dziura ozonowa, czyli zubożenie warstwy ozonowej Ziemi, stopniowo się zmniejsza. Według najnowszego raportu opublikowanego przez Organizację Narodów Zjednoczonych za ok. 40 lat poziomy ozonu wrócą do normy. Jak oznajmiła Organizacja Narodów Zjednoczonych, dziura ozonowa, czyli zubożenie warstwy ozonowej Ziemi, stopniowo się zmniejsza. Dzieje się tak dzięki wysiłkom całej ludzkości, uporządkowanym przez Protokół montrealski, czyli międzynarodowe porozumienie z 1987 roku, które wyeliminowało ze światowej gospodarki szkodliwe dla ozonu freony. Według ustaleń ONZ, spowodowane przez człowieka zubożenie warstwy ozonowe ma zasklepić się w roku 2066. Powrót dziury ozonowej do poziomu z 1980 roku szacowany jest na rok 2040. Organizacja zauważa, że dziura zmniejsza się miarowo od roku 2000, choć zachodzą w tym pewne wahania, warunkowane sytuacją meteorologiczną. Były one widoczne szczególnie w latach 2019-2021. Czytaj też Jak się gasi auta elektryczne? Straż Pożarna: jesteśmy na to gotowi [WYWIAD] Organizacja podkreśla, że podjęta na kanwie Protokołu montrealskiego walka z dziurą ozonową pomogła wyhamować globalne ocieplenie o ok. 0,5 stopnia Celsjusza. Sukces tego procesu daje nadzieję w zmaganiach z antropogeniczną zmianą klimatu. |
W odpowiedzi na pojawiła się wiadomość opublikowana przez Lothar.
A media omijają temat i dziura ozonowa się.... kurczy >;)
Dziura ozonowa się zmniejsza! Zasługa człowieka czy natury? 01.06.2020 Katarzyna Grzelak Udostępnij: Dziura ozonowa nad Antarktydą wciąż maleje – potwierdziło NASA. Jednak dopiero teraz udało się ustalić czy za tą poprawą stoją naturalne zjawiska pogodowe czy część zasług można przypisać podpisanemu w 1987 roku protokołowi montrealskiemu. Protokół montrealski to międzynarodowe porozumienie dotyczące przeciwdziałania dziurze ozonowej podpisane – jak wskazuje nazwa – w Montrealu 16 września 1987. Do 2000 roku jego postanowienia były stopniowo wzmacnianie i zobowiązywały państwa, które parafowały porozumienie do wyeliminowania substancji ODS, jak skrótowo określane są substancje zubożające warstwę ozonową. Do 1999 stosowanie 95 substancji zagrażających warstwie ozonowej było regulowane przez protokół, a zużycie CFC zostało zredukowane z 1,1 mln ton w 1985 do mniej niż 150 tys. ton rocznie. Protokół montrealski stał się porozumieniem globalnym przystąpiło do niego ponad 160 państw. Kiedy w październiku 2019 roku NASA poinformowała, że z najnowszych obserwacji wynika, że dziura ozonowa jest najmniejsza w historii pomiarów, klimatolodzy zareagowali entuzjastycznie. Ale pojawiły się też wątpliwości – czy protokół montrealski miał na to jakikolwiek wpływ? Najnowsze badania opublikowane w „Nature” sugerują, że międzynarodowa umowa w realny sposób przyczyniła się do zatrzymania zmian w warstwie ozonowej, a nawet do ich cofania. Aby sprawdzić, czy porozumienie miało wpływ na zmiany w dziurze ozonowej, badacze przeanalizowali prądy strumieniowe oraz zmiany w ich przebiegu. Wcześniej ubytek ozonu napędzał południowy prąd strumieniowy, który kierował się dalej na południe niż zazwyczaj. Wpłynęło to na zmianą wzorców opadów, a także prądów oceanicznych. Mniej więcej dziesięć lat po podpisaniu protokołu migracja prądów się zatrzymała. Korzystając z szeregu modeli i symulacji komputerowych, w nowych badaniach naukowcy wykazali, że ta zmiana nie była spowodowana wyłącznie naturalnymi zmianami wiatrów. Ich zdaniem – zmiany w warstwie ozonowej mogły odpowiadać za nagłe zatrzymanie prądów. Innymi słowy, wpływ protokołu montrealskiego wydaje się mieć znaczący wpływ na zatrzymanie, a nawet odwrócenie południowego prądu strumieniowego. Warstwa ozonowa nad Antarktydą tak bardzo się zregenerowała, że zatrzymała wiele niepokojących zmian w atmosferze półkuli południowej. Mimo to radość może być wciąż przedwczesna. Podczas gdy porozumienie ws. ODS z pewnością pozwoliły nieco ochronić warstwę ozonową, poziom dwutlenku węgla w atmosferze nadal niebezpiecznie wzrasta. Globalne ocieplenie może mieć też związek ze zmniejszającą się dziurą ozonową – twierdzi część badaczy. Uważają, że za zmniejszenie dziury ozonowej odpowiadają częściowo bardzo łagodne temperatury w rejonach arktycznych. A te – jak wiadomo – są rekordowo wysokie. Co więcej produkcja substancji zubażających warstwę ozonową, zaczyna ponownie rosnąć. Szczególnie w regionach przemysłowych w Chinach. Jednak nowe badania mogą być dowodem na to, że jeśli podejmiemy globalne i natychmiastowe działania, możemy pomóc zatrzymać lub nawet odwrócić niektóre z wyrządzonych szkód. Katarzyna Grzelak |
Ta ściema już nieaktualna. Mamy teraz "ocieplenie" klimatu na tapecie
![]() ![]()
Druga tura bez Bonżura...
|
A chodzi jak zwykle o geszeft, Andrzeju >;) Ciekawe ile jeszcze % populacji, wierzy w bajki? >;))
|
Nie wiem . Trzeba by było zrobić sondę... ![]()
Druga tura bez Bonżura...
|
A ilu niemców zagłosowało na zielonych? Ja myślę że narracja się zmienia, Andrzeju.
Za zielono, za szybko, za drogo. Wzrost popularności AfD w Niemczech Kamil Frymark Opracowanie w formacie PDF207.63 KB Zdjęcie przedstawia logo AfD na tle Bundestagu Wzrost popularności Alternatywy dla Niemiec (AfD), potwierdzony drugim miejscem w najnowszych sondażach, w których ugrupowanie to zrównuje się już z partią kanclerza Olafa Scholza, wywołał za Odrą zaniepokojenie. Przyczyn powodzenia AfD należy upatrywać w niezadowoleniu wyborców z obecnych władz oraz w nałożeniu się na siebie skutków wojny na Ukrainie z kryzysami inflacyjnym, klimatycznym i migracyjnym. Złożona z trzech partii koalicja rządząca SPD–Zieloni–FDP prezentuje wobec tych wyzwań różne, często niespójne podejścia. Do tego dochodzi celowa bierność Scholza, który nie angażując się w koalicyjne spory, dążył do zwiększenia swojej popularności. Ta skuteczna do pewnego momentu strategia aktualnie zawodzi i prowadzi do obwiniania kanclerza za sytuację w koalicji. Zyskuje na tym AfD, która dodatkowo wykorzystuje obawy większości Niemców przed tempem wdrażania zmian w polityce klimatycznej. Ugrupowanie to jest również adwokatem wyborców sprzeciwiających się nadmiernemu napływowi migrantów do RFN oraz dalszemu wspieraniu Ukrainy. Na te kwestie szczególnie wrażliwi są mieszkańcy wschodnich landów, gdzie AfD dominuje w sondażach z wynikiem powyżej 30% i uchodzi za partię masową. Ma to znaczenie zwłaszcza w kontekście wyborów do parlamentów Saksonii, Brandenburgii i Turyngii jesienią 2024 r., które będą ostatnimi testami przed wyborami do Bundestagu w 2025 r. Co piąty uprawniony do głosowania Niemiec deklaruje gotowość poparcia AfD w wyborach federalnych. Przychylność dla tego ugrupowania rośnie od ponad roku i obecnie w sondażach zdobywa ono 20% (w wyborach federalnych w 2021 r. uzyskało 10,3%), doganiając partię urzędującego kanclerza, a według niektórych badań – po raz pierwszy w historii – nawet ją wyprzedzając. Dla reprezentowanej od 2017 r. w Bundestagu partii są to najwyższe wskazania od października 2018 r., gdy poparcie dla niej sięgnęło 18%. Wówczas wzrost popularności AfD był konsekwencją sporu wokół polityki migracyjnej toczącego się pomiędzy rządzącymi partiami chadeckimi – CDU z kanclerz Angelą Merkel na czele a CSU[1]. Obecna zwyżka poparcia też jest pokłosiem sporów koalicyjnych i wyrazem protestu części wyborców wobec polityki rządu w sytuacji kryzysu migracyjnego i klimatycznego oraz w kwestii pomocy Ukrainie. Bardzo istotnym czynnikiem jest także przekonanie większości Niemców, że alternatywą dla koalicji SPD–Zieloni–FDP nie jest CDU. Zaledwie 22% badanych wskazuje, że chadecy poradziliby sobie lepiej w zaistniałych okolicznościach, zaś 25% – że gorzej. 48% Niemców nie dostrzega różnicy pomiędzy rządami aktualnej koalicji a ewentualnym gabinetem z udziałem CDU (badanie Forschungsgruppe Wahlen dla telewizji ZDF z 26 maja). Niemcy, również ci sympatyzujący z obecnymi władzami, postrzegają rząd kanclerza Scholza skrajnie negatywnie. Aż 79% respondentów ocenia pracę gabinetu źle (badanie ośrodka Infratest dimap dla ARD z 1 czerwca) i to pomimo zażegnania kryzysu energetycznego, będącego konsekwencją działań Rosji, przyjęcia ok. 1 mln uchodźców z Ukrainy i zaopiekowania się nimi oraz uniknięcia scenariusza niekontrolowanego wzrostu inflacji (w maju br. wyniosła 6,1% r/r, a najwyższy poziom – 8,8% r/r – osiągnęła w listopadzie ub.r.). Nie bez znaczenia były wprowadzenie pakietów pomocowych mających złagodzić skutki wysokich cen energii oraz zmiany w systemie osłon socjalnych, m.in. podniesienie płacy minimalnej do 12 euro za godzinę oraz zasiłku podstawowego – do 502 euro. Działania te sprawiły, że rozczarowanie koalicją nie nastąpiło w zimowym okresie wyrzeczeń (np. związanych z oszczędzaniem energii elektrycznej czy ciepła), lecz przede wszystkim w wyniku późniejszych błędów popełnianych przez partie rządzące. Ponadto większość Niemców (84%) domaga się prężniejszego zaangażowania Scholza na rzecz szybszego łagodzenia sporów w koalicji. Taką aktywność polityk SPD obiecywał jako kandydat na kanclerza, a jej brak postrzegany jest jako słabość szefa rządu. Opinię tę podziela również 85% sympatyków SPD. Półmetek kadencji: słabość koalicji Jednym ze strukturalnych problemów koalicji, wpływających na jej ocenę, jest to, że składa się ona z trzech odmiennych ideologicznie i programowo partii, odwołujących się do różnych elektoratów. Zarządzanie tak niejednorodną koalicją jest trudniejsze niż w przypadku poprzednich gabinetów. Zbiega się to z odmłodzeniem i radykalizacją części klubów parlamentarnych. W przypadku SPD aż 49 na 206 deputowanych wywodzi się z jej młodzieżówki (Jusos). W ugrupowaniu Zielonych na 118 członków klubu parlamentarnego 22 miało w momencie wyboru poniżej 30 lat. Prowadzi to do formułowania skrajnych postulatów (np. w polityce klimatycznej oraz migracyjnej) oraz usztywnia wewnątrzkoalicyjne negocjacje. W przypadku Zielonych nakładają się na to spadające poparcie dla tej partii (obecnie ok. 15%, rok temu 23%), słabe wyniki w kolejnych wyborach landowych (m.in. w Berlinie, Bremie) oraz burzliwe debaty programowe wewnątrz ugrupowania. Coraz wyraźniejszy jest spór pomiędzy różnymi stronnictwami w klubie parlamentarnym Zielonych, który dotychczas władze partii starały się wyciszać[2]. Wraz ze zbliżaniem się kolejnych wyborów tarcia te będą się jednak nasilać. Spory w koalicji wpływające na jej negatywną ocenę są często inicjowane przez FDP i wynikają z przekonania tej partii (oraz jej wyborców), że rząd realizuje przede wszystkim program Zielonych. Liberałowie postrzegają siebie jako ugrupowanie sprzeciwiające się ideologizacji polityki klimatycznej, a takie podejście reprezentują w ich mniemaniu Zieloni. Najlepszym przykładem tego konfliktu było naleganie na zastosowanie wyjątków od zakazu rejestrowania nowych samochodów z silnikami spalinowymi w Unii Europejskiej po 2035 r.[3] Wewnętrzny zatarg koalicyjny przeniósł się na szczebel unijny, osłabił spójność rządu, a jednocześnie poprawił notowania liberałów w sondażach. Przedstawicieli partii utwierdziło to w przekonaniu, że ograniczanie postulatów Zielonych jest korzystne dla FDP i stanowi metodę na wzmacnianie własnej pozycji. Dotyczy to nie tylko polityki klimatycznej, lecz także fiskalnej czy migracyjnej. Rozczarowanych wyborców koalicji w dużym stopniu przejmuje AfD. Według sondażu ośrodka badań opinii Forsa 32% aktualnie deklarujących poparcie dla AfD w 2021 r. głosowało na inne partie. Kolejne 14% to dotychczas niegłosujący, a 54% – wcześniejsi wyborcy tego ugrupowania[4]. Największą grupę spośród elektoratu innych partii stanowią dotychczasowi zwolennicy koalicji: SPD – 16%, FDP – 15%, Zielonych – 2% (łącznie – 33%). Kolejne 24% to wcześniejsi wyborcy chadecji, którzy obecnie są gotowi oddać głos na AfD. To właśnie dla CDU wzrost poparcia AfD jest największym długofalowym wyzwaniem. Lider chadeków Friedrich Merz, startując w 2018 r. w wyborach na przewodniczącego partii, przekonywał, że jest w stanie przeciągnąć na swoją stronę znaczną część rozczarowanego polityką Angeli Merkel elektoratu. Pierwsze miejsce w sondażach oraz ustabilizowanie się poparcia federalnego dla chadecji na poziomie ok. 30% są sukcesem CDU. We wschodnich strukturach tej partii coraz głośniej krytykuje się jednak zbyt bliską współpracę z koalicją (chadecy poparli 108 ze 188 inicjatyw ustawodawczych rządu)[5] oraz pobłażliwą ocenę Zielonych, którzy uchodzą na wschodzie za głównych przeciwników politycznych CDU. Brak alternatywy Krytyka AfD wobec koalicji rządzącej skupia się na polityce klimatycznej postrzeganej przez większość Niemców jako najważniejsze wyzwanie najbliższych lat. Znaczna część zwolenników AfD (47%, badanie ARD DeutschlandTrend z czerwca br.) wskazuje, że właśnie ze względu na sposób prowadzenia przez władze polityki klimatycznej i energetycznej popiera to ugrupowanie. Jest to związane z profilem AfD – jedynej partii reprezentowanej w parlamencie, która neguje, że do zmian klimatu przyczynia się działalność człowieka. Dodatkowo ugrupowanie umiejętnie wykorzystuje coraz silniejszy społeczny sceptycyzm co do sposobu i tempa wdrażania reform klimatycznych w RFN. Widać to szczególnie w przypadku niektórych kluczowych projektów obecnego rządu, np. zakazu rejestracji w UE samochodów z silnikami spalinowymi oraz montowania kotłów gazowych i olejowych w nowym budownictwie. Duża część obywateli odczytuje to jako bezpośrednią, osobiście odczuwaną ingerencję państwa w dwa niezwykle ważne dla niemieckiego społeczeństwa „filary”: samochód oraz dom. Według badań ośrodka Forsa zdecydowana mniejszość Niemców (26%) opowiada się za zakazem rejestrowania samochodów z silnikiem spalinowym w UE. Największe poparcie rozwiązanie to ma wśród wyborców Zielonych (65%), natomiast wśród sympatyków AfD cieszy się ono uznaniem zaledwie 4% pytanych. Podobna dysproporcja występuje w innych kwestiach dotyczących polityki klimatycznej. Główny zarzut AfD wobec prowadzonej przez koalicję SPD, Zielonych i FDP polityki klimatycznej dotyczy bezalternatywności proponowanych posunięć. Ma to przypominać działania podejmowane przez kanclerz Merkel w trakcie kryzysu strefy euro, gdy rządzący utrzymywali, że nie było innego wyjścia niż np. pomoc dla Grecji ze strony Niemiec. Ponadto AfD wskazuje, że przyjmowane przez koalicję SPD–Zieloni–FDP rozwiązania mają charakter wyłącznie zakazów, co negatywnie wpływa na możliwość poszukiwania nowych technologii, a czas wdrażania reform jest zbyt krótki. Istotnymi zarzutami AfD odnośnie do polityki klimatycznej koalicji są też te dotyczące zbyt wysokich kosztów transformacji i nadmiernego obciążania budżetów domowych obywateli, szczególnie w dobie inflacji. Ten aspekt krytykuje 67% Niemców (ARD DeutschlandTrend). Kryzys migracyjny 2.0 Podstawą budowania poparcia przez AfD jest także coraz większy społeczny sprzeciw wobec polityki migracyjnej rządu. Dla AfD postulat ograniczenia migracji jest najważniejszym projektem politycznym, który w historii partii wielokrotnie przyczyniał się do wzrostu jej notowań. Ponadto wyborcy oceniają, że właśnie w tej kwestii politycy AfD mają najwyższe kompetencje. Jest to istotne zwłaszcza w kontekście nowej odsłony kryzysu migracyjnego w RFN, którą obserwujemy od kilku miesięcy. Przejawia się ona nie tylko w przyjęciu ok. 1,06 mln uchodźców z Ukrainy, lecz przede wszystkim w udzielaniu schronienia osobom przybywającym z innych kierunków. W 2022 r. złożono w Niemczech 244 tys. wniosków o azyl, a więc o 47% więcej niż rok wcześniej. W kolejnych miesiącach sytuacja jeszcze się pogorszyła i w okresie od stycznia do kwietnia 2023 r. zarejestrowano kolejnych 80 978 wniosków. Oznacza to zwyżkę o 80% względem analogicznego okresu roku poprzedniego. Najczęściej o azyl ubiegają się Syryjczycy (22 702; +73,5% r/r), Afgańczycy (15 980; +89,9%) oraz Turcy, w przypadku których liczba wniosków wzrasta najszybciej (10 267; +279,7%)[6]. Nakładanie się na siebie różnych grup uchodźców niesie ze sobą zmianę dynamiki kryzysu migracyjnego, co jest szczególnie odczuwalne w samorządach, które odpowiadają za opiekę nad azylantami. Lokalni politycy skarżą się m.in. na brak miejsc dla nowo przybyłych, ograniczenia finansowe i trudności w prowadzeniu skutecznej integracji. O skali problemu świadczą apele samorządowców m.in. z ugrupowania Zielonych, czyli partii najbardziej otwartej na przyjmowanie nowych osób[7]. Kłopoty z zakwaterowaniem uchodźców przekładają się również na nastroje społeczne, co wykorzystuje AfD. Większość Niemców (54%, badanie ARD DeutschlandTrend z maja br.) ocenia, że przybywający do RFN imigranci pociągają za sobą więcej kosztów niż zysków, a 52% respondentów chciałoby ograniczenia ich napływu (pozostawienia go na obecnym poziomie życzyłoby sobie 33% pytanych). Co istotne, 77% badanych twierdzi zarazem, że politycy zbyt mało zajmują się problemami wynikającymi z osiedlania się obcokrajowców w Niemczech. Rosja ponad wszystko Na korzyść AfD działają odczuwane także w niemieckim społeczeństwie zmęczenie skutkami wojny oraz stopniowy spadek poparcia dla udzielania pomocy militarnej Ukrainie. AfD reprezentuje wyborców o antyukraińskich i prorosyjskich poglądach. Pozostałe partie w Bundestagu opowiadają się za kontynuowaniem wspierania Ukrainy[8]. Nadal 43% pytanych wskazuje, że niemieckie dostawy broni dla Kijowa są na właściwym poziomie, a 84% opowiada się za udzielaniem schronienia uciekającym przed wojną (badanie ARD DeutschlandTrend z maja br.). 37% respondentów uważa jednak, że wsparcie militarne idzie zbyt daleko, a tylko 14% chciałoby jego zwiększenia. W badaniach wyraźna jest tendencja spadkowa tego poparcia. Ponadto 64% Niemców sprzeciwia się ewentualnemu przekazaniu niemieckich samolotów bojowych Ukrainie. Największy opór zgłaszają sympatycy AfD – 90%, niemniej negatywną opinię na ten temat wyrażają również sympatycy CDU/CSU – 59%, SPD – 56% i FDP – 54%. Zarazem 55% badanych wskazuje, że niemiecki rząd podejmuje zbyt mało działań dyplomatycznych na rzecz zakończenia wojny. Politycy AfD są bardzo aktywni we wspieraniu i inicjowaniu wszelkich postulatów „propokojowych”, w tym apeli oraz demonstracji przeciwko wysyłaniu pomocy Ukrainie. Na przełomie 2022 i 2023 r. ugrupowanie to współorganizowało (głównie we wschodnich Niemczech) marsze sprzeciwu wobec polityki rządu, które pomimo mniejszej, niż zakładano, frekwencji przyciągały każdorazowo od kilku do kilkunastu tysięcy osób. Działania AfD nadzwyczaj dobrze przyjmowano w środowisku rosyjskojęzycznych Niemców, często głosujących na tę partię[9]. Ponadto politycy AfD od początku napaści zbrojnej na Ukrainę wielokrotnie prezentowali się jako obrońcy Moskwy, m.in. występując w rosyjskich programach propagandowych z krytyką rządu RFN, organizując objazdy po terytoriach okupowanych czy uczestnicząc w przyjęciach w ambasadzie Federacji Rosyjskiej. Szczególnymi przejawami takich zachowań są podsycanie antyukraińskich (ale także antyamerykańskich i antypolskich) nastrojów w mediach społecznościowych oraz próby oddziaływania na szerokie grono odbiorców za pomocą zbliżonego do AfD i obserwowanego przez kontrwywiad magazynu COMPACT. Partia antyestablishmentowa Popularność AfD wynika jednak nie tylko z rozczarowania polityką rządu w wymienionych obszarach i chęci zamanifestowania sprzeciwu, co deklaruje 67% sympatyków AfD. Znaczenie ma również antyestablishmentowy charakter partii. Częściowym wytłumaczeniem szerzenia się takich postaw są toczące się w RFN debaty m.in. o stanie mediów publicznych, w tym o rozdźwięku pomiędzy narracją przedstawianą w środkach masowego przekazu a opinią znacznej części społeczeństwa, której głos nie jest reprezentowany na łamach gazet i w programach telewizyjnych[10]. Ponadto część niemieckich publicystów wskazuje na spychanie uczestników debaty do narożnika ekstremistycznej prawicy, jeśli prezentują oni inne niż dominujące w Berlinie poglądy (w domyśle w lewicujących kręgach koalicji i znacznej części mediów)[11]. Dodatkowo pewien odsetek sympatyków AfD sugeruje oderwanie debaty publicznej i działań samych polityków od problemów większości obywateli, czego przykładem ma być np. spór o stosowanie feminatywów w języku niemieckim[12]. Wschód: bastion partii Wspomniane argumenty programowe oraz tożsamościowe padają na szczególnie podatny grunt we wschodnich landach. Poparcie dla AfD wynosi tam 32% (dla CDU – 23%, SPD – 16%, Zielonych – 6%), podczas gdy w zachodnich krajach związkowych – 13% (dla CDU – 30%, SPD – 19%, Zielonych – 16%)[13]. Popularność AfD na wschodzie RFN była wielokrotnie potwierdzana w wyborach regionalnych, a ugrupowanie to jest najsilniejszą partią opozycyjną we wszystkich tamtejszych landach. Wysokie poparcie dla AfD na wschodzie kraju ma przyczyny zarówno strukturalne, jak i polityczne. Na jej sukcesy wpływa mniejsze niż na zachodzie przywiązanie elektoratu do danej partii. Decyzja o oddaniu głosu na konkretne ugrupowanie nie zależy tam tak bardzo od statusu społecznego, przynależności do grupy zawodowej czy rodzinnych tradycji. Dodatkowo mieszkańcy tej części RFN szybciej zmieniają preferencje wyborcze, rozliczając w ten sposób partie z realizacji kampanijnych obietnic. Ponadto na wschodzie Niemiec AfD traktowana jest nie tylko jako partia protestu (w czym zastępuje niejako ugrupowanie Die Linke), lecz przede wszystkim jako ugrupowanie reprezentujące w największym stopniu interesy szerokiej grupy wyborców, partia masowa[14]. Zarazem liderzy AfD umiejętnie wykorzystują rozczarowanie wyborców polityką rządu federalnego (obecnego oraz poprzednich) i aktualne wydarzenia polityczne wstawiają w kontekst skutków transformacji po 1989 r. W ciągle żywej debacie o następstwach zjednoczenia Niemiec AfD pozycjonuje się jako jedyna partia wrażliwa na problemy ludzi rozczarowanych zmianami, które się potem dokonały. W jej retoryce skuteczne jest również odwoływanie się do kalek językowych z czasów NRD, takich jak „ekologiczna dyktatura” (Ökodiktatur), „grzewcza Stasi” (Heizungs-Stasi) czy ciepłownicza gospodarka planowana (Wärmeplanwirtschaft)[15]. Ma to zestawiać dzisiejsze władze z partyjnymi aparatczykami systemu politycznego NRD. Taka strategia AfD nie jest nowa i w poprzednich wyborach do landtagów na wschodzie kraju zagwarantowała jej sukces[16]. O sile AfD we wschodnich krajach związkowych decydują też jej skonsolidowana wokół regionalnych liderów struktura oraz mniejsze niż na zachodzie RFN podziały ideologiczne i spory personalne. Niekwestionowanym liderem ugrupowania we wschodniej części kraju jest obserwowany przez kontrwywiad Björn Höcke – przewodniczący struktur partyjnych w Turyngii. Jego wpływy wykraczają jednak poza lokalne struktury AfD i od wyborów jej nowych władz w czerwcu ub.r. znaczna część działaczy traktuje go jako jednego z przywódców federalnego zarządu partii. O sile Höckego świadczy fakt, że w głosowaniach na członków tego gremium przepadli kandydaci, którzy nie uzyskali jego poparcia. Dodatkowo przeforsował on projekt zmiany statutu AfD, pozwalający na kierowanie nią w przyszłości przez jednego przewodniczącego, a nie – jak do tej pory – przez dwie osoby sprawujące tę funkcję jednocześnie[17]. Perspektywy wyborcze AfD Zagrożeniem dla AfD pozostają konflikty personalne oraz spory programowe, które dotychczas wielokrotnie stawały na drodze jej sukcesów wyborczych. Wynik partii w wyborach w dużym stopniu zależeć będzie zatem od przezwyciężenia lub wyciszenia zatargów na czas kampanii. Ponadto dalsza możliwa radykalizacja AfD skutkować będzie zwiększeniem względem niej presji kontrwywiadowczej. Już obecnie kontrwywiad stosuje wybrane środki obserwacyjne zarówno wobec ugrupowania, jak i jego młodzieżówki (Junge Alternative). Na korzyść AfD działa natomiast kalendarz wyborczy. Wprawdzie w najważniejszych w tym roku elekcjach landowych w Hesji oraz Bawarii (oba głosowania 8 października br.) AfD nie liczy się w walce o zwycięstwo, niemniej od poprzednich wyborów w obu krajach związkowych zdecydowanie poprawiła swoje notowania, co jesienią zaowocuje zapewne jej powodzeniem w przyczółkach chadecji (oba landy rządzone są od wielu lat przez CDU i CSU). Z kolei w 2024 r. AfD może odnieść sukces, grając kartą antyeuropejską w elekcji do Parlamentu Europejskiego, zwłaszcza w kontekście rosnącego odsetka Niemców twierdzących, że UE przynosi RFN coraz więcej strat. Uważa tak 27% badanych (+12 p.p. od lipca 2020 r.)[18]. Najistotniejsze będą jednak wybory w trzech landach wschodnich, w których AfD może wygrać, a uzyskany w nich wynik wzmocni ugrupowanie przed wyborami do Bundestagu jesienią 2025 r. Zaplanowane na 2024 r. elekcje do landtagów Brandenburgii, Saksonii i Turyngii będą ostatnimi sprawdzianami dla partii politycznych przed wyborami do Bundestagu w 2025 r. We wszystkich tych trzech krajach związkowych w sondażach prowadzi AfD z poparciem sięgającym 23% w Brandenburgii (23% ma również CDU) i po 28% w Saksonii (CDU ma tu 25%) oraz Turyngii (drugie jest Die Linke – 22%). Niemniej możliwe zwycięstwo AfD w wyborach do tych landów nie będzie gwarantować temu ugrupowaniu tworzenia przez nie rządów. Pozostałe partie będą bowiem dążyły do formalnych lub nieformalnych (jak obecnie w Turyngii, gdzie CDU współpracuje z postkomunistyczną Die Linke) koalicji przeciwko AfD. Taki scenariusz, choć dotychczas oddalał AfD od władzy, niósł jednak ze sobą znaczący koszt polityczny dla postępujących w ten sposób ugrupowań[19], gdyż musiały one szukać najmniejszego wspólnego mianownika programowego, co w praktyce prowadziło do coraz większego rozczarowania wyborców, a w konsekwencji przekładało się na spadek popularności rządzących i wzrost sympatii dla AfD. [1] K. Frymark, A. Kwiatkowska, Ostry spór CDU/CSU o politykę migracyjną. Implikacje europejskie, OSW, 20.06.2018, osw.waw.pl. [2] W debatach programowych Zieloni zawsze dążyli do zachowania równowagi między dwoma stronnictwami – realistami (Realos) i radykałami (Fundis). Głęboki konflikt pomiędzy tymi obozami sięga początków partii. Skłonniejsi do kompromisów są realiści dążący wówczas do koalicji z innymi partiami na szczeblu landowym, nawet za cenę rezygnacji z części swoich postulatów. Po przeciwnej stronie stali radykałowie, dla których najważniejsze były wiarygodność w oczach elektoratu i trwanie przy własnych ideałach. [3] Liberałowie domagali się, aby po 2035 r. wciąż możliwe było rejestrowanie w UE nowych samochodów z wybranymi rodzajami silników spalinowych. Szerzej zob. M. Kędzierski, Niemcy wobec przyszłości samochodów spalinowych – wewnątrzpolityczny kontekst zmiany, OSW, 17.03.2023, osw.waw.pl. [4] M. Güllner, Das Comeback der AfD, The Pioneer, 2.06.2023, thepioneer.de. [5] M. Bröcker, G. Repinski, Die Ost-CDU und das AfD-Problem, The Pioneer, 7.06.2023, thepioneer.de. [6] Aktuelle Zahlen, Bundesamt Für Migration und Flüchtlinge, kwiecień 2023, bamf.de. [7] J. Hermann, «Wir schaffen das nicht»: Ein grüner Landrat ruft in der Asylkrise um Hilfe, Neue Zürcher Zeitung, 2.02.2023, nzz.ch. [8] Wyjątkiem jest ugrupowanie Die Linke, ale ze względu na wewnętrzne konflikty w partii oraz poparcie w sondażach na granicy progu wyborczego nie jest ono traktowane jako poważny konkurent dla AfD. [9] K. Frymark, Prorosyjskie demonstracje w Niemczech, OSW, 21.04.2022, youtube.com. Zob. także N. Friedrichs, J. Graf, Integration gelungen? Lebenswelten und gesellschaftliche Teilhabe von (Spät)Aussiedlerinnen und (Spät)Aussiedlern, Bundesamt Für Migration und Flüchtlinge, SVRStudie 2022-1, bamf.de. [10] W tym kontekście warto przytoczyć wypowiedź szefa Urzędu Kanclerskiego Wolfganga Schmidta, który wyraził m.in. zaniepokojenie stanem niemieckich mediów oraz tendencją do nadmiernego upraszczania przekazu przez część dziennikarzy. Zob. Das Late-Night-Memo für die Hauptstadt, Berlin.Table #69, 5.06.2023, table.media/berlin. [11] R. Haubrich, Ausgewogene Berichterstattung? 92 Prozent der ARD-Volontäre wählen grün-rot-rot, Die Welt, 3.11.2020, welt.de. [12] E. Gujer, Ein bärtiges Wesen in der Frauen-Sauna: In Gender-Fragen scheint es keine Grenzen mehr zu geben, Neue Zürcher Zeitung, 2.06.2023, nzz.ch. [13] AfD ist in Ostdeutschland deutlich die stärkste Kraft, Handelsblatt, 7.06.2023, handelsblatt.com. [14] Partia masowa (Volkspartei) to partia reprezentująca szeroki wachlarz poglądów i podzielona na frakcje, o dużym elektoracie pochodzącym z różnych warstw społecznych. [15] Alice Weidel: Umfaller-FDP liefert die Bürger an Heizungs-Stasi und Wärmeplanwirtschaft aus, AfD – Fraktion im Bundestag, 31.05.2023, afdbundestag.de. [16] K. Frymark, Alternatywa dla wschodnich Niemiec. Saksonia i Brandenburgia przed wyborami landowymi, „Komentarze OSW”, nr 307, 28.08.2019, osw.waw.pl. [17] Idem, Nowe władze AfD: w kierunku regionalnej partii protestu, OSW, 27.06.2022, osw.waw.pl. [18] Badania ukazują zarazem, że 38% respondentów chciałoby większego unilateralnego działania Niemiec w Europie, a 14% – opuszczenia UE. Zob. ARD-DeutschlandTREND Juni Extra 2023, czerwiec 2023, infratest-dimap.de. [19] Wyjątkiem pozostaje Saksonia-Anhalt, gdzie bardzo popularny i doświadczony lider CDU Reiner Haseloff wygrał w 2021 r. wybory i przeciągnął na stronę chadeków ponad 16 tys. wyborców, którzy wcześniej głosowali na AfD. |
Zabanowany
|
Ten post był aktualizowany .
W odpowiedzi na pojawiła się wiadomość opublikowana przez Lothar.
ZAWARTOŚCI USUNIĘTE
Autor usunął wiadomość.
|
A wiesz Ewo o jaki wzrost kosztów i nawet realnej śmierci ludzi, doprowadziły te geszefty? Twoja przymusowa gaśnica w autku to atrapa, a prawdziwe, to mają bogacze i hmm służbowe i ci co sobie "załatwią" >;)) A mało kto o tym wie.
|
Zabanowany
|
Ten post był aktualizowany .
ZAWARTOŚCI USUNIĘTE
Autor usunął wiadomość.
|
W odpowiedzi na pojawiła się wiadomość opublikowana przez Biegnij Lola biegnij
Dokladnie ![]() |
W odpowiedzi na pojawiła się wiadomość opublikowana przez Biegnij Lola biegnij
Gaśnicy halonowej legalnie nie kupisz. Są nowe "podróby" ale prawdziwe produkuje Hajfa.
|
Free forum by Nabble | Edit this page |